sobota, 28 września 2013

Chcieć, móc, musieć...

Ostatnio bardzo zaniedbałam tego bloga.
Dziś postanawiam powrócić.
Wiele różnych myśli kłębi się w mojej głowie, chyba mają ochotę przelać się na wirtualny papier.

Przejdźmy jednak do meritum sprawy.

Przegraliśmy. Znowu.

Ale dlaczego?

Przecież cytując już niemal klasyka "miało być tak pięknie".
Były piękne obietnice, podobno ciemny las się skończył, tytuły gazet krzyczały, że jedziemy po złoto.
Jakież to wszystko było podobne do sytuacji sprzed Igrzysk Olimpijskich.
Wielkie nadzieje, balonik rósł, rósł, aż w końcu pękł.
Presja okazała się zbyt wielka, głód sukcesu całego narodu okazał się zbyt ciężki na spracowane barki naszych zawodników.

Co zawiniło?

Trener? System? Presja? A może sami zawodnicy?

Ostatnio coraz częściej spotykam się z opiniami, że nie mamy dobrych siatkarzy.
Co to oznacza? Czy ktoś ukradł nam dobrych siatkarzy? A może przyszedł w nocy do ich domów, wyssał z nich siatkarskie umiejętności i wywiózł je do Bułgarii?

Na Boga, ludzie, to tylko sport!
Tylko i aż.
Siatkarze tyrają przez cały sezon na tą jedną imprezę, robią wszystko aby wygrać, a teraz tak łatwo przychodzi nam ich krytykować.
"Trochę kultury".


Teraz czeka nas wyciąganie wniosków, być może zmiana na stołku trenera i kolejne pompowanie balona, tym razem na Mistrzostwa Świata.
"Musimy". "Bo jesteśmy gospodarzem." "Bo musimy w końcu coś wygrać." Bo musimy się odegrać."

Naprawdę? Musicie? To wskakujcie w strój i na boisko.

A ci prawdziwi, niepowtarzalni, najlepsi na świecie kibice z pewnością chętnie popatrzą.

Pisząc te słowa, w moich głośnikach słychać:
"Jeszcze wierzę, wierzę w lepszych nas. Jakiś sens to ma...."

Myślę sobie - na pewno ma.

Bo przecież "musi" mieć.